SIECIECHOWSKIE WYKOPALISKA

  • 26.07.2018, 01:27 (aktualizacja 26.07.2018 17:10)
  • Edmund Kordas
SIECIECHOWSKIE WYKOPALISKA
Koniec mitu Grodu Sieciecha?

O Sieciechowie, Opactwie mieliśmy okazję pisać nie raz. To szukaliśmy grodu Sieciecha, to tworzyliśmy pierwszy Quest w regionie w życzliwej Izbie Regionalno-Historycznej Stefana Sieka czy też o odkryciu grobów szkieletowych w Opactwie. To wtedy ukazał się pierwszy wywiad z prof. Joanną Kalagą z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. (dostępny na: http://archiwum.tygodnikoko.pl/aktualnosci/sensacja-archeologiczna-sieciechowie/

SIECIECHOWSKIE WYKOPALISKA

Koniec mitu Grodu Sieciecha?

OKO: Pani Profesor, po czterech latach spotykamy się ponownie. Ostatnio widzieliśmy się przy murach dawnego klasztoru Benedyktynów. Co tym razem sprowadza Panią Profesor wraz z całą ekipą?

Prof. Joanna Kalaga - W tej chwili badamy zaplecze osadnicze Opactwa, ponieważ wiemy, że formowało się ono wokół niego od samego początku. Tutaj Benedyktyni zostali sprowadzeni między innymi po to, aby zasiedlić te ziemie, które do XI wieku stanowiły ogólnie rzecz biorąc- pustkę osadniczą. Jedynie ta osada, gdzie prowadzimy prace wykopaliskowe, określana w dokumentach klasztornych jako Mozolice, a dzisiaj leży na terenie wsi Sieciechów, była wcześniejsza aniżeli Opactwo. Istniała przez cały okres istnienia tego klasztoru do czasu jego supresji (likwidacji) w 1819 roku, przetrwała do dnia dzisiejszego (oczywiście w innym miejscu), przewędrowała do drogi, którą jeździmy z Kozienic do Sieciechowa, natomiast osada starsza leży na polach przylegających do drogi. Takich osad było tutaj kilka- Wójtowa Góra, Góra Dziewicza, Kopiec Tatarski. Poza tym jak wskazują badania archeologiczne prowadzone w nabrzeżu Wisły widać wyraźne ślady osadnictwa. Wracając natomiast do tej osady - warto podkreślić, że była ona jedną z największych, a zatem najważniejszych dla Opactwa.

Czy wiadomo za kogo uważać można „ojca” sprowadzającego Benedyktynów do Opactwa?

- Nie, na ten temat nie możemy się wypowiedzieć jednoznacznie. W tej kwestii historycy się spierają i są co najmniej trzy hipotezy, a ponieważ jest to domeną historyków uważają oni, że mogą być to między innymi tzw. Sieciech Starszy, czyli palatyn Hermana (koniec wieku XI). Inni uważają, że fundatorem Klasztoru był Sieciech Młodszy, czyli syn Sieciecha (czasy Bolesława Krzywoustego). Są też podejrzenia, że byli to Henryk Sandomierski  i Jaksa - możnowładcy małopolscy i do tej właśnie hipotezy historycy się skłaniają, a jej twórcą jest prof. Marek Derwich.

W tym kontekście, pamiętam dyskusję kiedy opinie archeologów i architektów w sprawie daty budowy Klasztoru dzieliło ok. sto lat.

- I to nie jest sprzeczne, ponieważ czas od ufundowania klasztoru do okresu kiedy zaczął funkcjonować trwał na ogół ok.100 lat. To był okres na wdrożenie w życie tej fundacji, uzyskiwanie różnych zezwoleń i wreszcie budowy. To był bardzo złożony i długotrwały proces. Dlatego uważamy, że nie mogło to być za czasów palatyna Sieciecha..

Czy normalne było fundowanie klasztoru w miejscu, w którym nie było grodu?

- Dla Benedyktynów tak, wpisywało się to w ich regułę zakonną. Z racji, że był to zakon kontemplacyjny to głównej regule modlitwy sprzyjało odosobnienie. Jednak nie należy mylić tego z bezludziem - stąd na surowym korzeniu wybudowany mamy cały klasztor benedyktyński, a wokół niego znajdowały się osiedla pełniące funkcje osad służebnych.

Dlaczego to właśnie ten obszar został wybrany pod budowę klasztoru?

- Chodziło głównie o aspekty religijne (chrystianizacja tych ziem) i gospodarcze w oparciu o znajdujące się w okolicy doskonałe gleby, które wpływały na rozwój rolnictwa, rybołówstwa i hodowli zwierząt.

Czego już dowiedziano się o codziennym życiu ludzi tego obszaru?

- Przede wszystkim osada była bardzo rozległa (ok.2ha) i oprócz wspomnianych już codziennych czynności, hodowli zwierząt, rybołówstwa i rolnictwa, natknąć można się na wiele ciekawych przedmiotów codziennego użytku - naczyń glinianych, przęślików i innych drobiazgów sygnalizujących wiejski charakter osadnictwa. I mimo zmian w poziomie rzeki Wisły, zasięg znalezisk pozwala doskonale określić wielkość osiedla i jego znacznie.

Czy można oszacować ilość domostw?

- Około 10. Jedno z nich właśnie wykopujemy, a ponieważ jest to ogromny obiekt, a obok niego znajduje się kilka mniejszych i dzięki temu hipotetycznie jesteśmy w stanie określić jego pierwotne przeznaczenie.

Czy po tych odkryciach mogłyby powstać ich wizualizacje?

- Mogłyby, ale w zależności od fachowości trzeba byłoby wydać potężną ilość pieniędzy, chociaż ciekawym rozwiązaniem mogłaby być także współpraca ze studentami w ramach ćwiczeń. Poza tym każda współpraca byłaby mile widziana i ciekawa. Oczywiście byłaby to też doskonała promocja Opactwa, jego propagowanie od wielu lat prawie w ogóle nie istnieje. Stąd kieruję moje podziękowania do księdza proboszcza parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Opactwie, który przejął wystawę o Opactwie z Muzeum Regionalnego w Kozienicach i jest jej propagatorem. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystko co robimy my - archeolodzy również zasługuje na szerszą uwagę i promocję.

W ramach jakiego projektu zatem pracujecie?

- W tej chwili jest to współpraca pomiędzy Starostwem kozienickim, Muzeum w Kozienicach i Uniwersytetem Warszawskim (uczestnictwo studentów i ich praktyki terenowe oraz konsultacje naukowe).

OKO: Wróćmy do Sieciecha, więc ów mityczny gród nigdy nie istniał?

Prof. Joanna Kalaga: Nie, dla mnie ten obszar to domena, włość Sieciecha, a zarazem wielka zagadka. W tej chwili na terenie Opactwa nie ma żadnych znaków zachowanych, świadczących o takim obiekcie archeologicznym ani w postaci konstrukcji grodowych ani znajdujących się na wtórnym złożu znalezisk.

Co zatem z końcówką ulicy Paryż, dębowe kłody sięgające jeziora Czaple?

- Związane jest to z historią samego już Sieciechowa, jako miasta, a wcześniej prawdopodobnie jako miejsca czy osiedla targowego…,

które leżało przy przeprawie przez Wisłę, bo przecież była ona przesunięta aż po to miejsce, o czym świadczy starorzecze.

- Niby tak, ale nie wiadomo kiedy dokładnie nastąpiło jej cofnięcie. Wszak Długosz pisze, że Wisła opływała klasztor, natomiast z map XVII i XVIII-wiecznych widać ją w zupełnie innym położeniu. I dlatego nie można jednoznacznie określić, kiedy miało to miejsce.

Mimo wszystko nadal nurtującym pytaniem jest dlaczego akurat to miejsce wybrano na klasztor?

- Były to tereny niezasiedlone wcześniej, ale chodziło też o współpracę ze strukturami państwowymi (pierwsi Piastowie i początek kształtowania się polskiej państwowości). Z jednej strony chrystianizacja ziem polskich i późniejsze łączenie pozostałych części kraju pod domenę piastowską, a z drugiej ciekawy obszar pogranicza Mazowsza i Małopolski i chęć zasiedlenia przez pierwszych Piastów obszarów środkowego Powiśla, które było pustką osadniczą w okresie przedpaństwowym. Jednocześnie pamiętać należy o bardzo płynnym pojęciu słowa „granica” w początkowych latach państwowości polskiej. 

Sami spieramy się przecież czy znajdujemy się już na południowym Mazowszu czy jeszcze na ziemi sandomierskiej.

- Jeśli chodzi o czynniki kulturowe, którymi zajmuje się archeologia - to jest to jeszcze Małopolska, o czym świadczy choćby budowla romańska znajdująca się na terenie Opactwa, wykazująca wszystkie cechy architektury romańskiej małopolskiej, a nie wielkopolskiej czy mazowieckiej.

Czy można natknąć się na jakieś ślady pogańskich  lub chrześcijańskich obrzędów na terenie tej osady?

- Jak powiedziałam zarówno celem państwa, jak i Kościoła była chrystianizacja tych ziem. Więc teoretycznie cała struktura, która wykształciła się wokół Opactwa benedyktynów powinna być strukturą chrześcijańską i wszyscy jej mieszkańcy powinni wyznawać nową religię. Jednak to, czego uczy archeologia to przede wszystkim cierpliwość i natrafić trzeba na pewną grupę zabytków będących wyrazem religijności tej społeczności (choćby grzechotka- zabytek interpretowany jako początek odrodzenia w wierze). Póki co, nie mamy żadnych tego typu zbiorów świadczących o wierze społeczeństwa tej struktury.

Wracając do Sieciecha. Grodu nie było a najbliższe miejsce, gdzie mogła być jego rezydencja to …

- Kraków, jak dowodzą najnowsze hipotezy, które wydają się być całkiem logiczne.

Historia mówi także o  zamku murowanym, tzw. kazimierzowskim. Nie możemy go znaleźć, ale jest sporo opisów dotyczących wykorzystywania materiałów z jego murów

- Całe pokolenia archeologów powojennych (radomskich, warszawskich, lubelskich) chodzą i szukają tego zamku, ale nikomu nie udało się zlokalizować tego miejsca ani w sposób namacalny (w trakcie badań) ani w wyniku analizy źródeł pisanych. Dokładnie analizą zamku zajmował się prof. Leszek Kajzer, który był wybitnym specjalistą w dziedzinie zamków na ziemiach polskich i w zasadzie też w sposób bezradny rozkładał ręce nad tą zagadką. Trzeba mieć nadzieję, bo żadna budowla nie może nie zostawić po sobie żadnego śladu.

Mamy więc do czynienia z sytuacją jak w trójkącie bermudzkim…

- Moje podejrzenia sprowadzają się również do hipotezy teoretyzowania, która zakładałaby nazywanie zarówno grodu jak i zamku po prostu zamkiem. Natomiast jeśli wyobrazimy sobie tę budowlę Opacką, wybudowaną z kamienia - można wywnioskować, że w swojej potędze, mogła pełnić funkcje fortyfikacyjne i obronne i w przeszłości chodzić mogło o podkreślenie wyjątkowości i rangi tego miejsca.

Niektórzy twierdzą nawet, że kamienny zamek znajdował się zupełnie po drugiej stronie, w okolicach Stężycy.

- Faktycznie została postawiona taka hipoteza o grodzie w Podebłociu przez prof. Elżbietę Kowalczyk mówiąca o tym, że to gród w tej miejscowości był siedzibą Sieciecha, ale dr Ewa Marczak, która przez 20 lat badała ten obiekt ustaliła, że powstał on w okresie plemiennym (VIII-IX wiek), a w okresie Sieciecha nie pełnił już takiej funkcji.

Czyli podczas jednej rozmowy obaliliśmy dwa mity- mit grodu Sieciecha i mit zamku kazimierzowskiego.

- Zamek pewnie był, tylko bardzo trudno go znaleźć i po dziś dzień pozostaje on zagadką.

Co trudniej jest odnaleźć: gród czy zamek?

- Wszystko zależy od stanu zachowania współczesnego i ciężko stwierdzić czy mimo, że Kazimierzowski i prawdopodobnie murowany, nie mógł być np. rozebrany do fundamentów. Do odkrycia jego śladów mogłyby przyczynić się dzisiaj zdjęcia lidarowe (zdjęcia z wysokości aparaturą będącą połączeniem lasera z teleskopem- przyp. Red.) lub laserowe skanowanie terenu czego jeszcze nie wykonaliśmy. Trzeba by również sprawdzać teren metr po metrze i to nie tylko w okolicach Sieciechowa ale i po drugiej stronie Wisły.

Podczas obecnych prac natrafiliście na pewna ciekawostkę

- W osadzie, która  ma taki charakter wiejski - oprócz kości ludzkich i zwierzęcych odkryto szklane paciorki. To jest ewenementem, bo te paciorki pod względem warsztatu i wyglądu odpowiadają wyrobom bizantyjskim - na te tereny mogły się dostać za pośrednictwem Rusi Kijowskiej, szlakiem handlowo - komunikacyjnym prowadzącym przez Bug, Wieprz do Wisły i dalej do Bałtyku. Świadczyć to może o oryginalności i ważności tej osady. Można ten fakt łączyć z miejscem targowym, którym był wtedy obszar Sieciechowa. Dodam, że przy kościele pw. św. Wawrzyńca prowadzone były już badania, ale przez architektów, więc od strony merytorycznej nie do końca spełniają wymogi archeologiczne. I tutaj zdania są podzielone, jedni badacze uważają, że są tu ślady osadnictwa  z XI/XII wieku (przy samym kościele). Inni badacze twierdzą, że tak nie było. Niestety   badania te prowadzono w latach 60. ub. wieku i wszystkie znaleziska oraz dokumentacja zaginęła. Można to zweryfikować tylko zakładając nowe wykopy i rozpoczynać badania od początku.

W każdym razie ten okręg sieciechowsko-opacki jest bardzo atrakcyjny i ważny z naukowego punktu widzenia, jednocześnie nieprawdopodobnie zaniedbany.

Rozmawiał -  Edmund Kordas

PS.

Aleksandra Jarosz –Panek, kierownik badań wykopaliskowych na stanowisku w Sieciechowie: pragnę podziękować w pierwszej kolejności staroście kozienickiemu Andrzejowi Jungowi, wójtowi gminy Sieciechów Marianowi Zbigniewowi Czerskiemu oraz dyrektorowi szkoły w Sieciechowie, gdzie mamy swoją bazę naukową i noclegową, Sławomirowi Kowalczykowi.  W tym roku trafiliśmy na wyjątkowo życzliwych gospodarzy Alicję i Marcina Drachalów, którzy nie dość, że pozwolili nam bez żadnych problemów prowadzić prace na ich polu ale jeszcze na co dzień bardzo nam pomagają

 

 

 

 

 

Edmund Kordas

Zdjęcia (7)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe