Przypomnijmy, że od roku 2017 sędzia Mańkowski nie sporządził uzasadnień wydawanych przez siebie wyroków w ponad 120 sprawach. Uzasadnienia zaś takie nie są bynajmniej jedynie dopełnieniem formalności bez praktycznego znaczenia. Przeciwnie: spełniają one ważną rolę m.in. w procedurze apelacji, gdzie pisemne uzasadnienie wyroku jest potrzebne do jej złożenia. Brak uzasadnienia w sprawie karnej jest też przeszkodą dla dochodzenia odszkodowań na drodze cywilnej.
Na szczęście udało się znaleźć pewne rozwiązanie: w 71 sprawach przewodniczący II Wydziału Karnego załączył do akt spraw wzmianki, na podstawie stosownych przepisów, że "sporządzenie pisemnych uzasadnień wyroków jest niemożliwe" i planuje wydawać kolejne we wszystkich pozostałych sprawach. Dla poszkodowanych w wyniku zaniedbań sędziego Mańkowskiego oznacza to możliwość zaskarżenia poszczególnych wyroków, a prezes Sądu Rejonowego w Kozienicach, Krzysztof Jerzy Piaseczny, zapewnił, że "strony, które złożyły wnioski o sporządzenie uzasadnienia wyroku, przy doręczeniu wzmianki wraz z odpisem wyroku, są pouczone o możliwości złożenia apelacji od wyroku pomimo braku uzasadnienia orzeczenia".
Problem z sędzią miał charakter wybitnie przewlekły. Jak wyjaśniał w lutym roku 2025 prezes Piaseczny:
- Problem z terminowością sporządzania uzasadnień przez sędziego Michała Mańkowskiego występuje od wielu lat. Naganna postawa sędziego w znaczący sposób utrudnia prawidłowe przeprowadzenie postępowań sądowych, wpływa na przewlekłość postępowań, a strony zwracają się do prezesa sądu o przyspieszenie toku urzędowania w trybie wnioskowym lub skargowym.
Koniec kariery?
Prezes sądu (podobnie jak jego poprzednik) w swoim czasie wykorzystywał dostępne sobie środki dyscyplinujące, wielokrotnie formalnie upominając sędziego Mańkowskiego - niestety, bez widocznego skutku. Konieczne stało się zatem podjęcie działań najbardziej radykalnych, których skutek widzimy dziś:
- Sąd uznał sędziego za winnego deliktu dyscyplinarnego i wymierzył mu najsurowszą karę dyscyplinarną - złożenia sędziego z urzędu - powiedziała PAP Renata Król, wiceprezes Sądu Okręgowego w Radomiu.
Oznacza to, że, jeśli wyrok się uprawomocni, sędziowska kariera Michał Mańkowskiego automatycznie się zakończy. Przestanie być sędzią i nie będzie mógł być już nigdy na to stanowisko powołany. Tymczasem pozostaje w zawieszony w czynnościach służbowych, otrzymując połowę wynagrodzenia.
To nie koniec kłopotów sędziego
Warto przypomnieć, że kwestia nienapisanych uzasadnień nie była jedynym zarzutem stawianym sędziemu. Jak pisaliśmy rok temu: Kozieniccy prokuratorzy zadając pytania prezesowi kozienickiego Sądu Rejonowego dowiedzieli się także, że w przynajmniej 21 sprawach „sędzia nie tylko nie sporządził uzasadnień, ale również nie zwrócił akt do sądu”. Dodajmy, jeśli nie jest to z miejsca jasne, że taka sytuacja jest z zasady niedopuszczalna. O ile sytuacje, w których sędziowie najzupełniej legalnie zabierają akta do domu zdarzają się jak najbardziej, w niektórych zaś z tych przypadków może zajść okoliczność, że np. z powodu kradzieży akta na jakiś czas lub na zawsze przepadają, o tyle niemal niespotykany jest stan rzeczy, w którym większą ilość akt gubi ten sam sędzia.
Jak z kolei czytamy na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości: Sędzia Michał Mańkowski został już prawomocnie skazany na karę dyscyplinarną nagany za przekroczenie ustawowego terminu do sporządzenia uzasadnień w 90 sprawach oraz karę obniżenia wynagrodzenia zasadniczego o 25% na okres dwóch lat – za przekroczenie terminu w ponad 80 sprawach. Ponadto, dwoma nieprawomocnymi wyrokami nałożono na niego kary pieniężne za opóźnienia w 82 sprawach.
Prezes kozienickiego Sądu Rejonowego złożył do Prokuratury Rejonowej w Kozienicach zawiadomienie o możliwości popełnienia przez sędziego Michała Mańkowskiego przestępstw z art. 231 par. 1 kk i art. 276 kk. Chodzi o zarzuty niedopełnienia obowiązków albo nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz ukrywania dokumentów.
Za niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień grozi do trzech lat więzienia, natomiast za ukrywanie dokumentu - do dwóch lat. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
AlKo

Napisz komentarz
Komentarze