Spotkamy się w kinie (plenerowym)?!

  • 14.05.2020, 13:26
  • Albert Kopański
Spotkamy się w kinie (plenerowym)?!
O trudnej sytuacji związanej z koronawirusem, sukcesywnym łagodzeniu obostrzeń, otwieraniu instytucji kulturalnych, sportowych i opiekuńczych, a także inwestycjach, dotacjach i... kinie samochodowym z Burmistrzem Gminy Kozienice Piotrem Kozłowskim rozmawiają Renata Jasek i Edmund Kordas.

Renata Jasek, Kronika Kozienicka: Spotykamy się w wyjątkowym czasie, kiedy zagraża nam koronawirus, również w nowej aranżacji, żeby zachować zasady bezpieczeństwa. I właśnie w tej nowej rzeczywistości podjął pan szereg działań, które mają wspomóc bezpieczeństwo mieszkańców Gminy Kozienice. Proszę o kilka słów o tych działaniach.

 

Piotr Kozłowski, Burmistrz Gminy Kozienice: Rzeczywiście, sytuacja jest wyjątkowa. Od połowy marca walczymy z tym wirusem i z pandemią. Główną rolę odgrywa oczywiście administracja rządowa, która wskazuje nam odpowiednie wytyczne za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia albo Głównego Inspektoratu Sanitarnego, my też jednak prowadzimy działania lokalne. Do tej pory bezpośrednio wydaliśmy około 250 tysięcy z rezerwy kryzysowej, w dużej mierze były to zakupy na rzecz powiatu kozienickiego, a dokładnie na rzecz szpitala. Wydaliśmy prawie 170 tysięcy na zakup sprzętu - respiratory, przenośny rentgen dla Oddziału Zakaźnego, kardiomonitor, komora laminarna, chłodziarka farmaceutyczna i wiele innych rzeczy. Do tego też środki ochrony indywidualnej, maseczki kombinezony, płyny dezynfekcyjne... to samo do DPS-u. Pomoc tę kierowaliśmy też do mieszkańców, i tu bardzo serdecznie chciałem podziękować wszystkim, którzy się zaangażowali w akcję “Maseczka na mieszkańca” - naszym jednostkom, placówkom oświatowym, WTZ-owi, Ogródkowi Jordanowskiemu, mieszkańcom, którzy szyli indywidualnie, ale również Przystankowi Inicjatywa, który zaangażował się w dystrybucję. Warto pamiętać, że już wydaliśmy około 15 tysięcy maseczek dla naszych mieszkańców i myślę, że będziemy sukcesywnie w tym temacie dalej działać, ponieważ pewnie te maseczki zagoszczą u nas jeszcze na długi okres. To są takie bezpośrednie działania. Oczywiście prowadzimy także inne, bo sytuacja, która nas zastała od marca, jak widzimy będzie trwała dłużej, niż się chyba wszyscy spodziewaliśmy i będziemy musieli się nauczyć żyć z tym wirusem przez dłuższy okres.

 

Edmund Kordas, Tygodnik OKO: Dla lokalnych przedsiębiorców też już pan podjął pewne działania, m.in. odroczone są czynsze, podatek od nieruchomości... czy są jeszcze jakieś inne metody pomocy, które może gmina zaoferować lokalnym przedsiębiorcom?

 

P.K.: Rzeczywiście, chcemy w sposób skuteczny pomóc. Jest to oczywiście ograniczone z uwagi na możliwości gminy. Pamiętajmy, że jeżeli ktoś płaci 2 tysiące rocznie, załóżmy podatku za sklep, podatku od nieruchomości, to nawet jeżeli mu umorzymy za ten okres kiedy był zamknięty, to te 400, 500 czy nawet 1000 zł nie uratuje mu działalności. Więc tutaj ta najbardziej znacząca pomoc przychodzi jakby od władz centralnych, czyli ZUS, koszty pracy - to są bezpośrednie działania. My też nie chcemy być bierni. To, co mogliśmy zrobić szybko, to odroczyć do końca września zarówno podatki od nieruchomości dla osób, które prowadzą działalność gospodarczą, jak i czynsze, bo mamy też sporo takich osób, które korzystają z mienia gminnego, na zasadzie oczywiście komercyjnej. Płacą te czynsze, natomiast w chwili obecnej np. w ogóle nie mają działalności, bo jak wiemy restauracje czy innego typu usługi są w tej chwili jakby zawieszone. Więc to, co mogliśmy, podjęliśmy szybko. Chcemy też jednak podjąć uchwałę na podstawie przepisów tzw. tarczy, przepisów, które pozwolą nam na umarzanie indywidualnie - i wtedy będziemy rozpatrywali te przypadki indywidualnie i podejmowali decyzje. Bo musimy też wiedzieć, że umarzając przedsiębiorcy ponosimy też pewne koszty dodatkowe, nie tylko tracimy dochód, ale też można powiedzieć, że troszkę dostajemy mniej w subwencji. bo to jest później jako umorzenie nam potrącane, w cudzysłowie, w rozliczaniu subwencji. Więc tutaj będzie też ciężko. Druga rzecz - pewnie nie wszyscy mieszkańcy wiedzą, że dostajemy bardzo mocno ograniczone udziały w podatku dochodowym.[...]

 

Generalnie mieliśmy uszczuplenie budżetu o około 5-6 mln. I to uwzględniliśmy, natomiast tej sytuacji, która teraz jest, nikt nie uwzględnił, bo nikt jej nie przewidział. My mieliśmy wyjątkowy rok 2019, bo mieliśmy ponad 9 mln oszczędności. To był pierwszy taki rok w historii gminy, gdzie z tzw. działalności normalnej uzyskaliśmy 9 mln oszczędności, spłaciliśmy 2 mln długów i zrealizowaliśmy wydatków majątkowych na ponad 21 mln, głównie inwestycyjnych. I takie były też plany w tym roku. Niestety, ta sytuacja, która teraz jest - a nie wiemy jak się zakończy - powoduje, że wiele rzeczy stoi pod znakiem zapytania. Chcemy kontynuować inwestycje, głównie te, na które się udaje pozyskać pieniądze, bo inwestycje z jednej strony służą naszym mieszkańcom, ale też służą właśnie przeciwdziałaniu kryzysowi gospodarczemu i tej zapaści, która się rysuje na horyzoncie. Dlatego tu musimy tę sytuację wyważyć. Nie wiemy, jak będzie z dochodami z PIT- u czy z innych podatków, bo liczyłem, że te dochody będą mniejsze, ale w drugiej połowie roku, bo mimo, że w marcu i w kwietniu był zastój, to na terenie naszej gminy nie było tak źle, bo nawet jeżeli szkoły pracują zdalnie, to my pensje płacimy. Przedszkola też mają pensje, elektrownia też przecież nie zaprzestała wypłacania pensji. Natomiast tak duże obcięcie naszego udziału, prawie o 50 proc. za jeden już miesiąc... to każe nam tutaj ostrożnie podchodzić do tematu.

 

E.K.: Uchwała o odroczeniu płatności terminów podatku od nieruchomości została podjęta na ostatniej sesji. Była to szczególna sesja, bo po raz pierwszy w historii była prowadzona w sposób zdalny, z wiadomych względów. Przy tej uchwale była pełna zgodność, ale już przy uchwale dotyczącej Wieloletniej Prognozy Finansowej, a dotyczy ona między innymi planowanych inwestycji, takiej zgodności nie było, nawet wywiązała się dość ostra polemika.

 

P.K.: Tak, troszkę nie wiem, jaki był tego sens, bo czy Wieloletnia Prognoza Finansowa, czy te zmiany w uchwale budżetowej, które wprowadziliśmy, miały za zadanie wprowadzenie środków które dostaliśmy - kilka milionów dotacji - po to, żeby rozpocząć inwestycje i wykorzystać to, co pozyskane z zewnątrz, czy to na drogi, czy na Dom Seniora. No i rzeczywiście, część radnych nie poparła tej uchwały. Dziwi mnie to troszeczkę, bo to byli radni z wieloletnim doświadczeniem w samorządzie, były przewodniczący i były burmistrz do spraw technicznych. Natomiast cieszę się, że inni poparli, no bo gdyby wszyscy poszli tym tropem, to musielibyśmy tę dotację oddać, bo nie mógłbym podpisać umowy, jeżeli nie miałbym zmiany w budżecie, która by tę czy inne dotacje przyjęła.

 

E.K.: Wspomniał pan o 9 mln zaoszczędzonych w ubiegłym roku. To też było taką pewną kością niezgody. Myślę, że warto wytłumaczyć, że te zaoszczędzone 9 mln nie oznacza, że będzie mniej inwestycji…

 

P.K.: ...dokładnie tak. Staraliśmy się tutaj oszczędzać na inwestycjach w sensie nie ich zakresu, tylko kosztów, szukaliśmy rozwiązań tańszych, ale dobrych. Oszczędzamy też na wydatkach bieżących, także takich, których nie będą odczuwali mieszkańcy. Staraliśmy się również, tak jak w zeszłym roku, wprowadzić pewną reorganizację szkół. I tak jak w zeszłym roku mieliśmy likwidację szkoły w Nowej Wsi, tak w tym też podjęliśmy takie działania, które znalazły aprobatę i kuratora, i rady. No bo rzeczywiście, jeżeli mamy szkoły 18-osobowe, to jeżeli podzielimy to na osiem klas, to wychodzi średnio nieco ponad dwie osoby na klasę - pod warunkiem, że przychodzi 100 procent. To nie tylko nie jest ekonomiczne, ale też nie jest wychowawcze dla takich dzieci, bo jeżeli one 8 lat uczyły się w szkole, gdzie jest 18 osób, w klasach łączonych albo 2-3 osobowych, to jeżeli idą potem do Zespołu Szkół, gdzie jest tysiąc uczniów, to jest to już jednak przeskok i dla niektórych wyzwanie. Jest to okres dorastania, różnie psychicznie młodzież reaguje. Dlatego myślę, że takie szkoły nie są dobre też wychowawczo.

 

R.J: Chciałam teraz zapytać o inwestycje drogowe, bo naprawdę dużo dzieje się w tej kwestii, jeśli chodzi o miasto i tereny wiejskie. Proszę powiedzieć kilka słów na temat tych, które aktualnie trwają, a wiem, że będą kolejne, ponieważ gmina otrzymała dość znaczne dofinansowanie z funduszy dróg samorządowych.

 

P.K.: Cieszy mnie to ogromnie, bo bałem się troszeczkę, że w związku z obecną sytuacją wszystkie fundusze, które były przeznaczone pierwotnie m.in. na drogi, będą zabrane właśnie na walkę z wirusem taką bezpośrednią, czyli wsparcie szpitali czy zakup sprzętu. Na szczęście rząd podjął inną decyzję, że chce też gospodarkę rozruszać poprzez inwestycje publiczne - i właśnie fundusz dróg samorządowych jest takim źródłem. Złożyliśmy wnioski, które na szczęście dla nas i dla naszych mieszkańców zostały zaakceptowane. Jest to w sumie 4 mln 300 tys. dotacji przyznanej na drogi, największej w historii naszej gminy, jeśli chodzi o dotację drogową. Ale to nie wszystko, bo dostaliśmy również prawie 200 tys. ze środków unijnych na drogi, więc to już w sumie 4,5 mln z tych, które już teraz są rozpatrzone. Są jeszcze drobniejsze, będą prawdopodobnie w drugiej połowie roku, a inwestycji rzeczywiście jest dużo, bo zarówno droga w Chinowie jest realizowana z funduszy samorządowych, ul Serdeczna w Aleksandrówce, ale także ul. Wójcików, no i ten etap drugi, czyli 11 listopada, Osiedle Borki czy ul. Przemysłowa. To są te drogi, które realizujemy z dotacji zewnętrznych. Oprócz tego realizujemy ul. Marii Curie-Skłodowskiej na Osiedlu Energetyki z funduszy własnych, ale też związanych z pieniędzmi, jakie pozyskaliśmy w zeszłym roku na żłobek.

 

R.J: Jeśli chodzi o tę ostatnią ulicę, to tam po raz pierwszy w historii gminy będą przy okazji inwestycji przesadzone drzewa. Nie wszystkie, ale część tych drzew ma być przesadzona. To jest takie novum i to chyba ucieszy mieszkańców okolicznych bloków?

 

P.K.: Rzeczywiście. Jeszcze jako mieszkaniec, który wiele razy przebywał na ul. Skłodowskiej, gdzie też kiedyś mieszkała moja rodzina, wiele razy spotykałem się z reakcjami mieszkańców i z ich oczekiwaniami. Chodziło o bezpieczeństwo ruchu, który był tam intensywny, dużo samochodów stało na drodze. Dojazdy do żłobka, do przedszkola, część też jeździła do szkoły z tej strony, do sklepów, które tam funkcjonowały. I ciągle ten problem był nierozwiązany, dlatego postanowiliśmy coś z tym zrobić. Ta przebudowa ma dać prawie 70 miejsc nowych parkingowych. Do tego jeszcze ciąg pieszo-rowerowy, oświetlenie ledowe, miejsca parkingowe, w tym dla niepełnosprawnych, ale też nowe bezpieczne przejścia, bo tam często dzieciaki wyskakiwały z samochodu czy zza samochodu po prostu pod koła, na drugą połowę jezdni. Takie były problemy. Chcemy to zrealizować i to niestety koliduje z częścią zieleni. Spróbujemy więc przesadzić niektóre drzewa. Są osoby, które się na tym znają, leśnik czy dendrolog wskaże te, które rokują, że mogą przeżyć takie przesadzenie. Planowane jest około stu nasadzeń drzew i krzewów, nie małych, ale już około 2-metrowych, które też uzupełnią ewentualne ubytki w przyrodzie, bo zależy nam na zieleni. Musimy jednak pamiętać, że zieleń na terenie miasta powinna być zielenią uporządkowaną, czyli drzewa - tak, ale na skwerach czy w parkach. Ja generalnie nie jestem zwolennikiem drzew w pasach drogowych, bo jest to i niebezpieczne, i niepraktyczne. Natomiast jeśli chodzi w ogóle o zieleń, bardzo tutaj jesteśmy za i współpracujemy także z Nadleśnictwem.

 

Może powiem tutaj taką ciekawostkę, że np. z Nadleśnictwem prowadzimy akcję odzyskiwania sosen kozienickich. To znaczy, że chcemy sadzić na terenie Kozienic drzewa, które pochodzą stąd. Leśnicy pobrali odpowiednie nasiona, są teraz hodowane sadzonki i myślę, że na jesieni będziemy sadzili te drzewa, prawdopodobnie gdzieś na ośrodku KCRiS, czy w innych miejscach publicznych, po to, żeby odzyskać tę florę, by na przyszłe lata służyła kolejnym pokoleniom. Rzeczywiście, czasami może się teraz wydawać, że w mieście drzew wycinamy więcej - ale tak nie jest, jednak idzie dużo inwestycji, w tym na drogach krajowych, więc i tam są też robione prace, które mają usprawnić ruch i uczynić go bezpieczniejszym. Natomiast jeśli chodzi o gęstość zalesienia na terenie gminy, to ona rośnie, a nie maleje. Pamiętajmy też, że jesteśmy Puszczą Kozienicką, więc obejmując cały teren gminy i nadleśniczy, pan Sot, i my dbamy o to, żeby ten zalesiony obszar był jak największy.

 

E.K.: Oprócz środków zewnętrznych na drogi, udało się również pozyskać znaczną dotację na targowisko miejskie.

 

P.K.: Rzeczywiście, cieszę się, bo był to ostatni dzwonek, ostatni nabór z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na targowiska. Maksymalna dotacja była do miliona złotych, o taką się też staraliśmy i taką otrzymaliśmy. My dołożymy drugą połowę, czyli kolejny milion, i w przyszłym roku powinniśmy tę inwestycję zrealizować. Chcemy zrealizować ją na zasadzie Zaprojektuj-Wybuduj. Teraz będziemy uzgadniali, zarówno z zarządcą terenu, czyli KGK, jak i z naszymi kupcami, którzy tam funkcjonują, co jest potrzebne i co jest możliwe. Oczywiście musimy uwzględnić elementy określone przez podmiot, który dotację przyznał, a więc będą miejsca zadaszone, miejsca na żywność ekologiczną, na produkty regionalne... Będziemy to zabezpieczali, plus te potrzeby, które zgłoszą mieszkańcy. Inwestycja nie zaspokoi ich wszystkich, ale myślę, że to będzie taki pierwszy etap i dobry krok, bo od wielu lat się mówi o potrzebie przebudowy tego targowiska.

 

R.J: Skoro jesteśmy przy targowisku miejskim, to jeszcze chciałam pana burmistrza zapytać - czy decyzja o dopuszczeniu handlu w pełnym zakresie, co już się dzieje na naszym targowisku, nie była zbyt wczesna?

 

P.K.: Tu jak zwykle opinie będą podzielone. Myślę, że robiliśmy to razem z prezesem gospodarki komunalnej w sposób sensowny i etapowy. Jak państwo pamiętacie, najpierw była sama żywność i drogeria, było ograniczenie tylko do mieszkańców powiatu kozienickiego, którzy jako jedyni mogli tam sprzedawać, później etapowo uwalniamy to, tak jak jest uwalniana cała gospodarka. Oczywiście prosimy i staramy się namawiać zarówno kupujących jak i sprzedających, aby zachowali zasady bezpieczeństwa sanitarnego. Myślę, że ta działalność handlowa jest bezpieczniejsza nawet niż w sklepie, bo jest na otwartej powierzchni, więc tutaj jest i przepływ powietrza, i większa możliwość zachowania pewnego odstępu. Wszystko zależy od ludzi i będziemy zwracali na to uwagę i prosili o reżim sanitarny, o przestrzeganie go, natomiast wielu mieszkańców - zarówno kupujących, jak i sprzedających - bardzo, bardzo już prosiło o to, żeby to uruchomić. Niektórzy nie mają z czego żyć, bo opierali się tylko na tym handlu. Nie jesteśmy pierwsi czy jedyni w Polsce, którzy to otworzyli i będziemy też ten temat monitorować. Jeżeliby się okazało, że te zasady sanitarne są zaniedbywane, to wtedy podejmiemy odpowiednie działania ograniczające, natomiast po pierwszych takich dniach myślę, że jest dobrze, nie ma co narzekać. Jest pewna dyscyplina wśród zarówno kupujących, jak i sprzedających. Myślę, że zdroworozsądkowo możemy tą działalność prowadzić.

 

E.K.: Gdybyśmy mogli wrócić jeszcze do dotacji.. bo mówiliśmy o tych dużych, milionowych, ale w ostatnim okresie było także sporo dotacji mniejszych, dla innych podmiotów i instytucji.

 

P.K.: Rzeczywiście, te duże jak wiadomo jako największe najbardziej przyciągają uwagę, ale inne też nas cieszą. Warto zwrócić uwagę, że kolejne 300 tys. dostaliśmy na kolejny Dom Seniora i chcemy tutaj dostosować pierwsze piętro dawnego Domu Kultury, czyli zrobić to tam, gdzie ten DS teraz na dole funkcjonuje. Dostosowalibyśmy i otworzyli taki drugi DS, tak żeby mieć cały obiekt zagospodarowany. Dostaliśmy 80 tys. na zakup laptopów na zdalną szkołę, ale teraz już jak wiemy jest kolejny nabór i będzie 95 tys., więc w sumie prawie 200.

 

110 tysięcy dostaliśmy na remont biblioteki, będziemy pewnie wprowadzali tę inwestycję na kolejnej sesji. Dostała też prawie 180 tysięcy dotacji na remont zabytku parafia Świętego Krzyża i to też nas cieszy, bo przecież gmina przyznała też około 160 tys. dotacji, właśnie na remont tego kościoła konkretnie. Do tego 110 tys. na dożywianie dzieci, również 60 tys. dotacji na usuwanie folii rolniczych, bo szczególnie na Powiślu mieliśmy dużo sygnałów, że rolnicy nie bardzo mają co z tym zrobić. Raz, że jest to kosztowne, dwa, że problematyczne. Powstał taki program pilotażowy w Narodowym Funduszu Ochrony środowiska i Gospodarki Wodnej, postanowiliśmy spróbować, udało się i 120 ton będzie zagospodarowane w sposób ekologiczny i w zasadzie dla rolników bezkosztowy. Był też zakup książek do bibliotek szkolnych na kilkanaście tysięcy. Natomiast jeśli chodzi o te wielomilionowe, to ja powiem, że jeszcze wnioski są rozpatrywane i czekamy. Jest duża szansa, że jeszcze kilka milionów w tym roku wpłynie do nas, o tym będę mówił dopiero wtedy, kiedy będzie to pewne.

 

E.K.: Czyli rozumiem, że pan jeszcze i nas, i naszych widzów oraz czytelników zaskoczy takimi przyjemnym informacjami. Na marginesie - widzimy, że pan burmistrz wszystkie te cyfry i podmioty wymienił z głowy, więc jestem pełen uznania, ja bez kartki na pewno nie poczyniłbym takich uwag!

 

P.K.: Składaliśmy generalnie wszędzie tam, gdzie można, gdzie gmina może, bo musimy mieć świadomość że jako takie fundusze duże unijne w zasadzie się pokończyły. Rządowych jest trochę, ale z obecną sytuacją wiąże się to, że może ich już wkrótce nie być, albo mogą być znacznie ograniczone. Staramy się więc składać tam, gdzie jest to dla nas korzystne, jakiekolwiek środki zewnętrzne mają jakby priorytet w naszych działaniach. To, co możemy zrobić za swoje, możemy zrobić i za rok, i za dwa - najpierw chcemy środki pozyskać. Nie wiemy, co będzie za rok, czy będą fundusze, czy nie będą, przecież kilkadziesiąt tysięcy pozyskaliśmy też na funkcjonowanie i Domu Seniora, i żłobka w sensie opłat. To nie tylko było pół miliona na realizację budowy żłobka, ale także kilkadziesiąt tysięcy na jego funkcjonowanie. I tak samo w Domu Seniora - to też są pieniądze, dzięki którym np. możemy zakupić więcej sprzętu do straży. Dla straży też było kilkadziesiąt tysięcy, ale takich drobniejszych kwot nie wspominam, żeby Państwa nie męczyć.

 

 

R.J.: A propos żłobka. Mówił pan o inwestycjach, o dofinansowaniu działalności. No właśnie: teraz żłobek rozpoczął już funkcjonowanie. Powoli wracamy, mówiąc w cudzysłowie, do normalności, a od 18 maja mają rozpocząć działalność przedszkola na terenie naszej gminy. Czy dużo jest chętnych?

 

P.K.: Wstępnie było robione rozeznanie wśród rodziców Około 30 procent z nich zadeklarowało, że będzie przyprowadzać dzieci do żłobka, natomiast do przedszkoli około 10 procent. Teraz szkoły, gdzie są oddziały przedszkolne, ale także przedszkola, zbierają takie deklaracje już konkretne, kto chce przeprowadzić i czy rodzice zgadzają się na zachowanie reżimów sanitarnych w stosunku do dzieci. Czyli chodziłoby o badanie temperatury, ewentualnie stanu zdrowia, jeżeli będzie trzeba. Jeżeli się potwierdzi, to te 10 procent, około stu dzieci, będzie chodziło do przedszkola. Myślę, że sukcesywnie będzie się to zwiększało, bo przy odmrażaniu gospodarki musimy iść do pracy. Nawet ci, którzy pracują w domu lub zdalnie, będą musieli na ten czas też zostawić gdzieś dzieci pod opieką. Musimy więc tutaj te przedszkola też powoli uruchamiać. Zobaczymy, co zdecyduje rząd, ale myśli się też o szkołach, tutaj więc te działania muszą być prowadzone etapami. Nasi dyrektorzy zapewnią warunki sanitarne, które są wytyczone przez kuratorium i przez MEN. Zwracamy się również do rodziców - jeżeli uważają, że chcą, to zapraszamy. Jeżeli mogą jeszcze w domu zostać, to myślę, że też mogą poczekać, bo nie tracą zasiłku. To też jest ważne, bo kiedyś był to problem, czy nie stracą wszyscy prawa do zasiłku opiekuńczego, jeżeli otworzymy przedszkola. Jak wiemy, była zmiana przepisów i teraz nawet jeżeli je otworzymy, a ktoś zostanie w domu z dzieckiem, to nie traci tego zasiłku. Tutaj jest więc prawo wyboru i decyzji rodzica. Pamiętajmy, że grupy w przedszkolach mogą mieć teraz do dwunastu dzieci, więc też będą pewne ograniczenia. W pierwszej kolejności będą mogli zostawić swoje dzieci przede wszystkim rodzice, którzy bezpośrednio uczestniczą w walce z pandemią, czyli pracujący w szpitalu czy w przychodniach, służby mundurowe, tj. straż czy policja oraz osoby, które pracują w sklepach, a więc zapewniają nam dostęp do towarów - ci rodzice i ich dzieci będą miały pierwszeństwo. Dopiero później ewentualnie kolejni.

 

E.K.: Sądząc po, tak jak pan powiedział, 10-procentowym zainteresowaniu, myślę, że akurat takich obostrzeń wielkich nie będzie, ponieważ miejsc przewidziane jest około połowy.

 

P.K.: Mamy około 1000 dzieci, około stu jest zgłoszonych, w niektórych jednostkach są to pojedyncze osoby, a tak jest kilkanaście do dwudziestu paru w tych największych przedszkolach czy oddziałach przedszkolnych, więc myślę, że tutaj wszyscy się będziemy musieli się przystosować do nowych warunków, ale poradzimy sobie.

 

E.K.: W ramach luzowania tych obostrzeń mamy również większy dostęp do obiektów sportowych, kulturalnych. Jak to na terenie naszej gminy wygląda i jak może wyglądać w najbliższej przyszłości, w ciągu najbliższych kilku tygodni?

 

P.K.: Wygląda to u nas mniej więcej tak, jak w całym kraju tzn. Muzeum czy Biblioteka od 12 maja otwierają się dla naszych mieszkańców, oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego. Na razie Dom Kultury pracuje jeszcze online. Te zajęcia się odbywają, kontakt z prowadzącymi jest za pomocą mediów. Natomiast jeśli chodzi o obiekty sportowe, to w zasadzie na otwartej powierzchni, czyli tam, gdzie mamy boiska czy korty - są one dostępne, oczywiście z ograniczeniami. Boiska do sześciu osób plus trener, z zachowaniem wszystkich wymogów, które są narzucone nam z zewnątrz, ale już udostępniamy je mieszkańcom, można z nich korzystać. Umówić się, jeżeli jest kolejka, jeżeli nie ma można korzystać bezpośrednio, ale pamiętajmy o tym, żeby jednak zachowywać te wymogi sanitarne.

 

R.J.: A co jeśli chodzi o wydarzenia, imprezy, bo kilka tygodni temu podjął pan decyzję o odwołaniu wszystkich wydarzeń do końca czerwca bieżącego roku. Czy wiadomo co dalej?

 

P.K.: Zastanawiamy się. Sytuacja jest taka, że może być ciężko z imprezami w tym roku. Rzeczywiście, do końca czerwca już podjąłem taką decyzję o odwołaniu, bo trzeba pamiętać, że organizując coś, już wiele miesięcy wcześniej podpisujemy umowy, więc takie rezygnowanie za pięć dwunasta jest trochę też dla problematyczne dla nas, ale też dla naszych partnerów. Uznaliby wtedy, że nie traktujemy się poważnie. Prawdopodobnie będzie więc ciężko. Będziemy się zastanawiali, zobaczymy jak się rozwinie sytuacja, ale mam już informację, że np. Dnia Energetyka, który generalnie Enea Wytwarzanie organizuje nad jeziorem kozienickim, współpracując z nami, w tym roku nie będzie, zrezygnowali z uwagi właśnie na sytuację związaną z epidemią.

 

R.J.: Na swoim profilu społecznościowym zapytał pan burmistrz mieszkańców, czy by nie chcieli w Kozienicach kina samochodowego. Odzew był bardzo pozytywny. I co, będziemy mieli w Kozienicach kino samochodowe?

 

P.K.: Ponieważ kina tradycyjne, zamknięte, z obiegiem powietrza i tłumem ludzi będą miały problem z otwarciem się, chcemy uruchomić, takie trochę zastępcze, kino samochodowe. Na chwilę obecną, tak jak pani redaktor mówi, w mediach społecznościowych zapytałem mieszkańców, czy są zainteresowani. Wydaje mi się, że odzew jest pozytywny.

 

[W momencie przeprowadzania tego wywiadu nie było jeszcze jasne, kiedy i na jakich zasadach działalność takich kin będzie dozwolona. Dziś znamy już treść komunikatu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z którego wynika, że od 18 maja kina samochodowe i plenerowe będą mogły prowadzić działalność przy zachowaniu dystansu społecznego. - przyp. redakcji]

 

E.K.: A ja mogę mieć pytanie do Państwa obojga na koniec? Jeżeli będziecie mieli Państwo do wyboru, bo tego samego dnia otwieramy zakłady fryzjerskie i kino samochodowe - gdzie najpierw idziecie?

 

R.J.: Ja muszę z mężem skonsultować… Jak będzie chciał do kina samochodowego, to mu nie odmówię, fryzjer poczeka, zresztą pewnie będzie kolejka.

 

P.K.: U mnie też zdecyduje żona. (śmiech)

 

E.K.: No, ja też już się ogoliłem, tak że… najpierw kino.

 

R.J.: Czyli spotykamy się w kinie.

 

P.K.: Oby jak najszybciej!

 

***

 

A dla tych, którzy wolą popatrzeć i posłuchać...

 

 

 

 

 

Albert Kopański

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe