HeRRmo. Kapela od kuchni

  • 07.01.2017, 20:40
  • Red.
HeRRmo. Kapela od kuchni T. Karczewski (główne), M. Kordas (pozostałe)
Zespół HeRRmo gra rocka i tak już od dziesięciu lat. To dobra okazja, aby przypomnieć ich muzyczną przygodę, pokazać jak wygląda życie kapeli od kuchni. W tym celu zadaliśmy kilka pytań gitarzyście zespołu – Arturowi Rybakowskiemu.

Jeśli wyraz „HeRRmo” będziemy powtarzać dostatecznie szybko, wtedy usłyszymy słowo „moher” – ciepły materiał na coraz ostrzejszą zimę.

Artur Rybakowski [gitara, wokal – przyp. red.] – Tej zależności doszukaliśmy się dopiero po pewnym czasie – przynajmniej ja. Tu nie ma żadnych ukrytych znaczeń.

Początki bywają romantyczne, mityczne, trudne, a jak to wyglądało w przypadku zespołu?

Zespół HeRRmo powstał na bazie pionkowskiej kapeli reggae Afryka Colectiv. Z tego co słyszałem – nie byłem w tworzącej się grupie od samego początku – część składu rozjechała się po świecie. Ci, którzy zostali, namówili Piotrka Poździka [gitara, wokal prowadzący], aby przyjechał do Pionek na próby. W tym czasie wróciłem po kilku latach do Kozienic i dostałem zaproszenie do wspólnego grania. Wtedy w kapeli na perkusji grał Maciej Stępień, na basie Konrad Kwasigroch, Tomek Karczewski „Soczewa” na kongach, Tomek Mazur „Mrówa” na klawiszach [dziś na bębnach gra Wojciech Bednarz, Jakub Sarnecki jest basistą, T. Karczewski nie występuje z zespołem, ale fotografuje niemal wszystkie koncerty]. Niestety nie udało się nam zagrać w tym składzie, tj. z T. Mazurem, żadnego koncertu.

A pierwszy występ miał miejsce…

Podczas finału WOŚP w 2007 r. zagraliśmy dwa koncerty tego samego dnia – najpierw w Pionkach, potem w Kozienicach. I od tego momentu uznajemy, że funkcjonujemy jako HeRRmo.

Jak wyglądały pierwsze próby?

Na początku graliśmy w MOK-u w Pionkach. Dopiero po pewnym czasie przenieśliśmy się do Kozienic. Część repertuaru „odziedziczyliśmy” po Afryka Colectiv. Jednak szybko zaczęliśmy odchodzić od „pulsowania” reggae na rzecz bardziej ostrej stylistyki. Dlatego nowe aranżacje starych utworów niewiele przypominały oryginały. Poza tym Piotrek był wówczas bardzo dobrze rozegrany i przynosił na nasze spotkania wiele własnych pomysłów. Ja zacząłem komponować i pisać teksty dopiero po pewnym czasie. Przyłączył się również T. Karczewski piosenką „Na spotkanie”…

Rzeczywiście było dużo energii, wydarzeń, koncertów. Wygraliśmy konkurs podczas lubelskich Juwenaliów. Dzięki temu mogliśmy później zagrać na dużej scenie przed Comą i Kultem. Wyrobiliśmy sobie trochę znajomości.

Z tego okresu pochodzi jedyny jak dotąd minialbum zespołu.

Przymierzaliśmy się do nagrań rok. Mieliśmy opanowany materiał na wielu występach. A i tak praca w studiu okazała się zaskoczeniem.

Graliście „na setkę”[rejestracja materiału na żywo w studiu]?

Nie, nagrywaliśmy każdy instrument osobno, zaczynając od sekcji rytmicznej. Materiał został zarejestrowany na warszawskiej Woli. Wokale zrealizowaliśmy w Kozienicach na os. Wschód w studiu Bajman Sound [kozienicki zespół hip-hopowy]. Pomagał nam DJ Karlito oraz cała ekipa Bajman Sound. Nasze związki z hip-hopem nie ograniczyły się do nagrań. Stworzyliśmy wspólny projekt Herman – udało nam się zagrać ze trzy koncerty, z czego dwa w Warszawie.

Są koncerty, jest płyta, jest teledysk…

Wideo do „Kawałka o miłości” powstało przypadkiem w Łodzi.

Przypadkiem?

Studiowałem tam kulturoznawstwo i na jednych zajęciach realizowaliśmy akcję „Posłuchaj mnie”. Mieliśmy zapisane różne dźwięki na naszych odtwarzaczach, chodziliśmy po galerii Manufaktura, zachęcając napotkane osoby do posłuchania tego, co mieliśmy im do zaoferowania. To była nie tylko muzyka. Niektórzy przygotowali odgłosy mycia rąk lub otwierania wody gazowanej. Oprócz nas znaleźli się też studenci z wydziału filmowego, którzy rejestrowali całą akcję i potrzebowali podkładu muzycznego. I tak złapali bakcyla „herrmowego”.

Jest to więc teledysk na zaliczenie.

Tak. Nie wykluczone, że są i inne, ale do tego mamy pozwolenie na publikację.

Później zespół działał już z różną intensywnością.

Zdarzały się nawet roczne przerwy od koncertów. Spotykaliśmy się jednak czasami, graliśmy próby, odświeżaliśmy repertuar... Kilka razy przymierzaliśmy się do nowych nagrań. Niestety nie mieliśmy zbyt wiele szczęścia. Materiał, który zarejestrowaliśmy w Radomiu, Wrocławiu i Kozienicach zaginął. Mamy go w plikach mp3, bez poszczególnych ścieżek, więc i bez możliwości profesjonalnego masteringu.

A teraz zespół przymierza się do obchodów jubileuszu X-lecia.

Po pierwsze: zbieramy materiały w celu uzupełnienia naszego archiwum. Dlatego jeśli ktoś posiada nagrania, zdjęcia, wideo itp., to prosimy o kontakt poprzez stronę FB „10 lat HeRRmo”. Po drugie: planujemy spotkanie z naszą publicznością. Po trzecie: będzie kilka niespodzianek.

Red.

Zdjęcia (10)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe