Szkoda straconych szans…

  • 10.01.2021, 17:30
  • Albert Kopański
Szkoda straconych szans…
Wywiady z Burmistrzem Gminy Kozienice przeprowadzane przez nas wspólnie z Kroniką Kozienicka stają się powoli nową, świecką tradycją, z którą nie zamierzamy zrywać, ponieważ dowiadujemy się rzeczy tyleż ciekawych, co budujących. Słowem wyjaśnienia: wywiad przeprowadzony został jeszcze przed świętami, stąd niektóre wydarzenia opisywane w nim jako dopiero planowane w istocie miały już miejsce.

Edmund Kordas, Tygodnik OKO: Grudzień to czas, kiedy samorządy przedstawiają Radzie projekty budżetu na rok przyszły. Jakie będą największe inwestycje? Gdzie będą największe wydatki? Czy powstanie najdłuższa ławka w Europie?

 

Piotr Kozłowski, Burmistrz Gminy Kozienice: Tak jak pan powiedział: przygotowujemy budżet, jest więc złożony projekt, który będzie budżetem jak uchwali Rada, natomiast propozycje, jakie są w nim zamieszczone... myślę, że zainteresują mieszkańców. Wydatki planujemy wstępnie na prawie 200 mln, dochody na 193 mln. Przypomnę dla przykładu, że w roku 2020 w chwili uchwalania wydatki mieliśmy na poziomie 186 mln, a dochody na 182 mln. Jakie inwestycje? Wiele różnych, w różnych dziedzinach życia. Mogę podzielić je na widoczne i niewidoczne dla mieszkańców. Te niewidoczne, a które są potrzebne, to projekt ciągu pieszo-rowerowego z Kozienic do Ryczywołu oraz z Kozienic w kierunku wiaduktu, w stronę Warki. To ponad milionowa inwestycja, która będzie zrealizowana w 2021 roku. Później będziemy mogli już zabiegać o jej fizyczną realizację w terenie. Rozpocznie się także projektowanie mostu na rzece Wiśle. Tu liderem jest powiat garwoliński, ale jest już po przetargu i wszystko wskazuje na to, że zostanie podpisana umowa na przygotowanie tego projektu.

Będzie też studium Kolej Plus, czyli kwestia budowy kolei z Kozienic w stronę Warki, Warszawy... później to studium ma określić trasę i ewentualnie pozwolić na zabieganie o realizację na dalszym etapie. Musimy pamiętać, że nasz wniosek jako jedyny z regionu radomskiego został zakwalifikowany do kolejnego etapu. Oczywiście jest to inwestycja ciężka, z dużą dozą ryzyka, ale będziemy walczyli. Chcemy tę inwestycję zrealizować, jej plan wskazuje na zakończenie w 2028 roku, bo tak wynika z programu Kolej Plus. Na chwilę obecną udało się przejść kolejny etap i działamy. Jeśli natomiast chodzi takie materialne inwestycje, to oczywiście, jak zawsze, drogi. Myślę, że za kwotę ponad 6 mln na terenie miasta, ale i na terenach wiejskich. Kończymy sale gimnastyczne w PSP nr 3 i w Stanisławicach, to prawie 7 milionów. Z nowych inwestycji mamy Centrum Usług Społecznych czyli dawne OPU, tu pozyskaliśmy ponad 3 miliony złotych i myślę, że około miliona zainwestujemy w budynek, który będzie pełnił nową funkcję, ale też będzie miał nowy wygląd i nową estetykę, żeby pracownicy i mieszkańcy byli z niego zadowoleni.

Pamiętajmy też, że 2 mln zainwestowane zostanie w targ - milion z funduszy unijnych, milion z naszych. Pieniądze zostaną również zainwestowane w straże pożarne, o tym nie zapominamy. Staramy się teraz o samochód dla OSP Ryczywół i zaczynamy rozbudowę remizy OSP Nowa Wieś. Prawie 300 tys. zainwestujemy w Przedszkole numer 4, kilkaset tys. w obiekty KCRiS - mówię tu o pieniądzach naszych, nie zewnętrznych, czyli z budżetu. Wspieramy też prawie 400 tysiącami straż i policję państwową, 400 tys. przeznaczamy na pomoc powiatowi kozienickiemu na zadania różne: oświatowe, drogowe...

Jest więc tych inwestycji naprawdę dużo, ale liczę oczywiście na więcej, bo wiele wniosków jest złożone i czeka na rozpatrzenie. I tak jak pan mówił: będziemy chcieli - być może uda się już w przyszłym roku ruszyć z inwestycją przy Warszawskiej, czyli tam między basenem a CKA. Nie będzie to najdłuższa ławka Europy, mamy inną koncepcję. Myślę, że ławka i kolejne stoisko z kebabem byłyby ciekawe, ale wydaje mi się, że mamy lepszą propozycję. Rozmawiamy o tym z radnymi i myślę, że niedługo przedstawimy to mieszkańcom. Chcemy stworzyć coś, co byłoby z jednej strony piękne, estetyczne, a z drugiej strony bardzo funkcjonalne i użytkowe, zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Jeżeli się wszystko uda, zrealizujemy to do roku 2022 i w tym kierunku zmierzamy. Myślę, że wszyscy będziemy z tego zadowoleni.

 

E.K.: A propos kolei: czy wiadomo już wstępnie gdzie byłaby stacja? Może dobrze by było kupić jakiś nieużywany parowóz i postawić go tam,sygnalizując, że “o, to tutaj będziemy mieć stację PKP”?

 

P.K.: Jeszcze nic nie wiadomo. To właśnie studium będzie w ogóle ukierunkować to, jak te rozwiązania mają pójść, uwzględniając specyfikę terenu, ochronę przyrody i zabudowania.. Staramy się też o wsparcie, którego nie mamy na dzień dzisiejszy, z samorządu województwa mazowieckiego. Pamiętajmy, że w skali kraju wpłynęło 100 wniosków. Najwięcej ze Śląska, około 20, ale także z innych województw. Województwa wspierają swoje gminy czy powiaty, chcąc aby te inwestycje były realizowane na terenie danego województwa - i to jest normalne. Miejmy też świadomość, że wnioski były złożone na ponad 30 mld, a program obejmuje 6 mld. Taką ma pulę pieniędzy, więc wiemy, że z danego województwa przejdzie jedna lub dwie inwestycje. Dlatego według mnie samorząd województwa mazowieckiego powinien wspierać wszystkie wnioski - bo na tym etapie nie daje żadnych pieniędzy tylko wsparcie powiedzmy merytoryczne czy bardziej organizacyjne, czyli deklaruje, że jeżeli się będzie realizowało, to może wtedy wesprzeć pieniędzmi. Pamiętajmy, że 85% dotacji byłoby z środków rządowych, a samorządy mają zapewnić te pozostałe 15%.

Natomiast gdzie dworzec, gdzie kolej… to jeszcze nie ten etap. Dokumentacja ma powstać do końca roku, ogłosiliśmy teraz przetarg. Będziemy rozważali różne koncepcje i liczę na to, że uda się ten kolejny krok też przejść, czyli że wniosek zostanie zakwalifikowany do realizacji. Będzie ciężko, bo jest bardzo wielu chętnych, jednak jest to taka inwestycja strategiczna, rozwojowa na lata, która pewnie, według mojej oceny, dawno już powinna być zrealizowana na terenie gminy Kozienice, bo przydałaby się ta kolej, pasażerska również.

 

Renata Jasek, Kronika Kozienicka: Jeszcze a propos budżetu: czy sesja budżetowa będzie jeszcze w tym roku?

 

P.K.: Tak. Przewodniczący Sucherman zwołał sesję na 30 grudnia. Nie będzie to sesja online tylko, że tak powiem, tradycyjna - oczywiście z zachowaniem zasad sanitarnych i wtedy będziemy z radnymi omawiali ten budżet a Rada podejmie decyzję, więc uchwalenie budżetu przed nami.

 

(od Redakcji: 30 grudnia 2020 r. odbyła się sesja budżetowa, podczas której kozieniccy radni jednogłośnie, bez poprawek, przyjęli budżet na rok 2021.)

 

R.J.: Jak wygląda kwestia inwestycji realizowanych w tym roku, bo one już są na finiszu - roku mieliśmy wyjątkowy, rok z pandemią...

 

P.K.: Ten rok jest pod wieloma względami wyjątkowy. Na pewno to rok z pandemią, co wprowadziło wiele utrudnień - z drugiej strony jest to w sumie rekordowy rok inwestycyjny w wielu dziedzinach. Dróg budujemy prawie 12 odcinków, z czego będzie chyba większość, bo aż 10, z dofinansowaniem zewnętrznym, ale także wiele innych inwestycji. Niektóre mają pewne utrudnienia, bo czekamy np. do końca grudnia na drugi Dom Seniora, gdzie trwają prace - ale udało się wiele innych. Jak państwo widzicie, jest strefa relaksu przed basenem czy obiekt skweru na osiedlu Energetyki. Tu wiele pozytywnych sygnałów od mieszkańców mamy, nie mogli się doczekać, kiedy to otworzymy, ale planujemy otworzyć na wiosnę z uwagi na to, że teraz, w okresie zimowym, nie chcemy uruchamiać ani fontanny, ani tężni. Czekamy też na wzrost zieleni, bo rzeczywiście tam jest z zasadzonych sporo nowych roślin, które myślę, że na wiosnę przyniosą pozytywny efekt. Te wszystkie prace idą. Wybrano też nowego wykonawcę do PSP 3, który też już zaczął prace. Myślę, że w przyszłym roku w pierwszym półroczu ukończy prace budowlane wykonawca na PSP w Stanisławicach. Pracy, także remontowe w remizach - Brzeźnica, Stanisławice - wszystkie się udały, więc myślę, że nie możemy narzekać. Udało się, mimo rzeczywistych problemów, szczególnie teraz, w tym okresie, bo ta pierwsza fala nie miała takiego przełożenia jak teraz, gdy mamy niestety kwarantanny pracowników czyli opóźnienia w pracach, w dostawach... To jest widoczne, ale na szczęście nie na tyle dokuczliwe, żeby spowodowało to, że stracimy jakąś inwestycję. Mam nadzieję, że wszystko się uda.

 

E.K.: Końcówka roku to też zapowiedź kolejnych inwestycji. To kolejne pieniądze, które udało się pozyskać m.in. na Kozienickie Błonia, czyli okolice Jeziora Kozienickiego. Jaka jest koncepcja zagospodarowania tych terenów?

 

P.K.: Koncepcja jest taka, żeby zagospodarować teren, który leży niedaleko amfiteatru. Jak pamiętam od urodzenia, wiele było pomysłów na ten ośrodek, natomiast nie dało się ich zrealizować do tej pory. Razem ze współpracownikami i z dyrektorem KCRiS usiedliśmy w czerwcu roku 2019 i powstała koncepcja, taka już na papierze, co byśmy chcieli tam zrealizować.

Uwzględniamy różne elementy. Jest to teren zielony, czyli dużo tej zieleni musi być. Być może kwestia jakichś boisk trawiastych, pól kempingowych, może jakiś mini golf. Różne obiekty sportowe plus zabezpieczenie i zagospodarowanie mola. Myślimy też o powiększeniu tafli wody, bo jest taka możliwość. Natomiast kwestia własności terenu... tutaj ubiegamy się o przejęcie 8 hektarów od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Te rozmowy toczyły się w dobrym kierunku, natomiast przez pandemię, niestety instytucje centralne w zasadzie pracują zdalnie, więc nie możemy pojechać i dogadać pewnych tematów. Mam nadzieję, że na początku stycznia ruszymy. Chcemy też przygotować się do imprezy, jaką będziemy mieli w 2023 roku, czyli Międzynarodowego Zlotu Campingu i Caravaningu. Te pieniądze na pewno bardzo się przydadzą, bo to chyba największa dotacja zewnętrzna w historii KCRiSu, jaka została pozyskana i będzie zainwestowana w ten obiekt ze środków zewnętrznych. Oczywiście jeżeli będzie potrzeba i wola taka Rady, to myślę, że my też coś od siebie na przestrzeni lat dołożymy. To będzie pierwszy krok, a nie docelowy, bo są szersze plany realizacji tej inwestycji. Do tego chcemy także ten obiekt skanalizować, ale także zacząć odnawiać domki. Myślimy też o wymianie skate parku, który też w ramach KCRiSu funkcjonuje.

 

R.J.: W tym roku Główny Urząd Statystyczny ogłosił wartość projektów unijnych w perspektywie lat 2014-2020, projektów realizowanych w gminach - no i niestety, Kozienice, z tego co sprawdziłam, uplasowały się na odległym, 1193. miejscu. To nie jest dobry wynik.

 

P.K.: No nie, nie jest najlepszy. Rzeczywiście, widziałem ten ranking GUS-u i dużo wyżej są nasi sąsiedzi - Zwoleń, Warka, Grójec - już nie mówiąc o Radomiu czy Pionkach. Chodzi o lata głównie 2014-18, bo tam jest statystyka do połowy roku 2019, z tej perspektywy unijnej i z programów krajowych. Mnie to nie zaskoczyło, bo ja o tym mówiłem i wiedziałem, że ten potencjał, który mamy, nie był wykorzystywany. Tak to powiem. Takim papierkiem lakmusowym często w gminach są drogi. Wszędzie chce się pozyskiwać pieniądze na drogi, inwestować, to jest duża część budżetu - a jak patrzyłem, gdy była duża perspektywa unijna , plan finansowy 7.13, Regionalny Program Operacyjny, czyli gdy gminy z terenu Mazowsza mogły składać wnioski na drogi i na teren miasta, i teren wsi - Kozienice nie dostały żadnej dotacji. Potem kolejna perspektywa 14.20 tylko z PRO-u mogliśmy składać jako gminy, czyli na teren wiejski - bo też pamiętajmy, że Unia zmienia pewną strukturę tego budżetu odchodzi od tej infrastruktury. Te pierwsze perspektywy były na rozbudowę infrastruktury teraz się je ogranicza, później będzie innowacja, przedsiębiorczość, ekologia... na takie rzeczy nie dość że dostajemy mniej, bo się robimy bogatsi - mieliśmy w pierwszej perspektywie 85% dotacji, teraz mamy mniej, pewnie w kolejny będzie jeszcze mniej.

Z tego PROW-u, z tego komponentu drogowego, też nie dostaliśmy ani złotówki! Nawet ta ławeczka, jak to pan redaktor mówił, sławna… Wniosek przecież był złożony w roku 2017, ale został oceniony jako jeden z najgorszych i po prostu nie dostał dofinansowania. Projekt był złożony na 10 mln a Gmina ubiegała o 4 miliony dotacji.

Dlatego mówię: szkoda tych szans straconych. Ja myślę, że może nie na początku, ale w drugim kwartale przyszłego roku będziemy robili raport o stanie gminy. Podsumujemy sobie też te dwa lata, zobaczycie Państwo też jak to wygląda mimo pandemii i mimo ograniczonych środków - bo tak jak mówię, 80-85% środków unijnych idzie w pierwszych czterech latach z danej perspektywy. Później to są resztówki, ewentualnie zostają poprzetargowe jakieś niewykorzystane środki, wtedy się robi nabory, podpisuje umowy i realizuje inwestycje. Patrzymy jednak z optymizmem w przyszłość, bo to, co było to było, a ważne jest to, co my robimy i chcemy pozyskiwać, przy czym nie dyskryminujemy tu też środków krajowych. Bo pamiętajmy, że wbrew pozorom, jeśli chodzi o drogi gminne, to większe środki były ze środków krajowych, które można było pozyskiwać z dotacji, czy dawniej tzw. schetynówki, czy teraz Fundusz Dróg Samorządowych. To jest kilka miliardów, które idzie na drogi.

Dla mnie jest ważne, żeby to były środki zewnętrzne i żeby odciążyły naszych mieszkańców. Czy one będą unijne, czy krajowe, czy inne to nie gra roli.

 

E.K.: Mamy taką bulwersującą sprawę, którą opisywaliśmy w ostatnich dwóch numerach Tygodnika OKO. Mianowicie: budowa Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Narosło tu wiele mitów, wiele różnych plotek. Jak to wygląda z perspektywy Burmistrza Gminy Kozienice? Wiedzieliśmy, że była propozycja lokalizacji tego ośrodka w Nowej Wsi. Dlaczego to nie wyszło i dlaczego - mieszkańcy pytają teraz - dlaczego trzeba było wyciąć taki kawał lasu, kiedy tak naprawdę nie wiadomo, czy ten ośrodek powstanie, bo zasadne jest tu pytanie, czy starostwo powiatowe jest w stanie zabezpieczyć tak naprawdę środki na budowę tego Ośrodka?

 

P.K.: W kwestii środków myślę, że tu bardziej do powiatu trzeba by się zwrócić. Jest to finansowo ogromna inwestycja. I dla powiatu, i dla nas by była niemała, bo myślę, że między 20 a 30 mln będzie to kosztowało, jeśli patrzę na zakres, a dochodzi jeszcze wyposażenie i inne rzeczy. Jeśli chodzi o lokalizację w Nowej Wsi – budynek po szkole i teren obok, oczywiście był i jest do dyspozycji. Tak samo mieliśmy inne szkoły, np. Piotrkowice. W Nowej Wsi jest prawie hektar gruntu do dyspozycji, który też można zabudować lub zagospodarować, ale powiat zdecydował, że nie chce z tego skorzystać. Natomiast jeśli chodzi tutaj o ten teren przy ulicy Głowaczowskiej... żebyśmy się dobrze zrozumieli: cieszę się i chcę, żeby ta szkoła była na terenie gminy Kozienice, bo większość dzieci jest z tego terenu. Czy natomiast w tym konkretnym miejscu? Miałbym wątpliwości, bo z tamtym lasem, jaki funkcjonował tam od wielu lat, mieszkańcy się zżyli. Tak się składa, że prawie 40 lat mieszkam niedaleko i wiem, że mieszkańcy bardzo sobie cenili to miejsce.. Każdego lasu szkoda - ja wiem, że to są lasy gospodarcze, więc być może jest możliwość realizacji tej inwestycji w innym miejscu. Pewnie by była, gdyby powiat chciał chwilkę poszukać. Zresztą zobaczmy obok, niedaleko jest projektowana Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej. Tam też jest kilka hektarów terenu, który można zagospodarować i na przykład zostawić wtedy tę zieleń bezpośrednio przy domach, tam gdzie ludzie mieszkają, a ewentualnie zagospodarować tereny niezamieszkałe. Ale jak mówię: tu decyduje inwestor. Pamiętajmy proszę państwa, że jeżeli my jak gmina uchwalamy albo plan zagospodarowania przestrzennego, albo wydajemy na wniosek inwestora tzw. decyzję celu publicznego, jeżeli jest to cel publiczny. Ona jakby mówi, czy warunki techniczne inwestycji, które są planowane są zgodne z przepisami - i tylko tyle, nie możemy tutaj powiedzieć, że zakazujemy czy nie zakazujemy, bo my pozwoleń na budowę nie wydajemy. To jest kompetencja starosty. Nie wydajemy też zgody na wycinkę drzew, bo to też w tym zakresie nie jest nasza kompetencja, więc takiej zgody nie wydawaliśmy. Mamy zgodnie z KPA zachowywać bezstronność, nie możemy więc jako organ do inwestycji zachęcać lub zniechęcać. Prowadzimy postępowanie zgodnie z KPA. Natomiast ja, jako gmina, jeżeli jestem inwestorem, to robię też spotkania z mieszkańcami, zebrania wiejskie, osiedlowe czy inne i staram się przy tych większych inwestycjach sprawę przedyskutować.

 

E.K.: Ale kiedy pan burmistrz robi te spotkania: już przy wycinaniu lasu, tego samego dnia, jak było w tym przypadku?

 

P.K.: Oczywiście staramy się wcześniej rozmawiać i wsłuchiwać się w głos mieszkańców. Nie zawsze wszystkich da się zadowolić, bo taka jest natura ludzka, ale przynajmniej, jeżeli są zasadne argumenty, to je rozważamy, Do tej pory mi się to sprawdzało i myślę, że będziemy w tym kierunku szli - ale tu mówię o sytuacji, gdy my jako gmina jesteśmy inwestorem. Jeżeli jest inny inwestor, my nie możemy za niego występować i zachęcać lub zniechęcać. Tu są różne opinie i myślę, że powiat powinien tę kwestię z mieszkańcami jak najbardziej przedyskutować.

Myślę że dzieci i rodzice zasługują na ten nowy budynek, pozostaje natomiast, tak jak pan redaktor mówił, kwestia lokalizacji, bo myślę że nikt nie powie że jest przeciwko, bo nie o to chodzi. Wiadomo że osoby niepełnosprawne wymagają przecież troski i dobrych warunków, odpowiedniej substancji szkolno-mieszkaniowej. Natomiast kwestia miejsca i funkcjonowania ma wpływ też na innych mieszkańców i dlatego myślę, że zabrakło tej dyskusji, rozmowy z mieszkańcami.

 

R.J.: Z tego co wiem gmina ma plan wybudowania na osiedlu Polesie budynku mieszkalnego i w ostatnim czasie pojawiły się głosy, wręcz plotki, że będa to mieszkania socjalne. Jak to wygląda faktycznie?

 

P.K.: Faktycznie wygląda to zupełnie inaczej. Osiedla Polesie ma uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego i są tu tereny przeznaczone także pod budowę bloków - zarówno tam, gdzie te bloki już stoją i gdzie też gmina ma działkę i może wybudować blok, jak i troszeczkę dalej, z drugiej strony. Planujemy wybudować w tej chwili nieduży blok, około 16 mieszkań, ale blok na mieszkania tzw. komunalne, nie socjalne. To jest inwestycja, która - mam nadzieję - będzie realizowana w ramach szeroko rozumianego programu Mieszkanie Plus, czyli osoby które niekoniecznie stać od razu by kupić mieszkanie, ale stać na opłatę czynszu i w tym czynszu opłacenie raty, czyli na możliwość wykupu mieszkania po trzydziestu latach. My robiliśmy na początku kadencji ankietę, kto ile jest w stanie zapłacić i tam między 500 a 1000 zł zadeklarowała się grupa kilkudziesięciu rodzin, które byłyby w stanie płacić i mieszkać. W takim domu trzeba mieć pieniądze na opłatę czynszu, na funkcjonowanie. W takim kontekście powstaje ten projekt i będziemy starali się najpierw o dofinansowanie właśnie z programów rządowych na budowę i następnie realizację.

Tak jak mówię: to nie mieszkania socjalne, tutaj, wręcz przeciwnie, trzeba będzie się wykazać dochodem i to wcale nie takim małym, bo zapłacić tysiąc złotych czynszu i jeszcze na resztę życia utrzymanie rodziny funkcjonowanie itd. Dlatego tam będą też i garaże, bo zazwyczaj taka osoba już ma samochód. Do tego chcemy, żeby to było wkomponowane w to osiedle i takie estetycznie przyjemne dla oka, bo Polesie rozbudowuje się, sprzedajemy kolejne działki. Cieszy mnie takie zainteresowanie budownictwem jednorodzinnym, bliźniakami czy szeregowcami. W planie są kolejne grunty, które będziemy tam sprzedawali. Chcemy żeby mieszkańcy mieli te miejsca do inwestowania na budownictwo mieszkaniowe, bo ich w samych Kozienicach - wbrew pozorom - za wiele nie ma i to Polesie wydaje mi się takim ciekawym miejscem i tam będziemy chcieli zachęcać mieszkańców, żeby właśnie związali się już na trwałe z gminą Kozienice.

 

R.J.: Mam jeszcze pytanie dotyczące inwestycji, o której mówiliśmy w poprzednich latach, w poprzednich wywiadach: powstanie hospicjum stacjonarnego w Kozienicach. Jak aktualnie wygląda ta sprawa? Chodzi tu o kwestię budynku po byłej szkole podstawowej w Kociołkach.

 

P.K.: To hospicjum ja nazywam troszkę “hasłem przewodnim”. Mamy już projekt i pozwolenie na rozbudowę tego budynku i jego adaptację. Część będzie zagospodarowana przez mieszkańców tak jak do tej pory, czyli na zebrania wiejskie i ewentualnie jakieś inne potrzeby, my natomiast rozbudujemy tę część nową, przystosowując ją dla potrzeb osób, które będą z niego korzystały. Wniosek jest złożony na Centrum Opiekuńczo-Mieszkaniowe, bo takie są formalne wymogi i przeszedł pozytywnie ocenę u wojewody. Teraz jest w Ministerstwie Rodziny i czekamy na dotację. Jeżeli ta dotacja będzie, a wierzę, że będzie to w przyszłym roku rozpoczniemy budowę. Projekt opiewa na około 3 mln, z czego my liczymy że około 2,5 mln będzie dotacji i wtedy ruszymy - i tutaj oczywiście współpracujemy z hospicjum kozienickim, z księdzem Pastuszką. Cieszę się z tego, bo my jakby zabezpieczymy tą substancję materialną, natomiast później najważniejsi są ludzie: opiekunowie, lekarze i pielęgniarki. W tym zakresie hospicjum jest nieocenione i myślę, że to będzie - jeżeli się uda, a wierzę, że tak - taki wspólny sukces i trwały ślad, który na lata będzie funkcjonował na terenie ziemi kozienickiej.

 

R.J.: Tym bardziej, że jest to potrzebna inwestycja...

 

P.K.: Tak, to będzie pierwsze hospicjum stacjonarne w regionie. Chyba nawet w Radomiu teraz takiego nie ma, planują dopiero w budżecie, więc idziemy w dobrym kierunku, bo jest taka potrzeba. Gdy rozmawiam z mieszkańcami - ale także z osobami z zewnątrz - to u siebie też widzą coraz większą potrzebę opieki i pomocy ludziom w ciężkiej sytuacji zdrowotnej.

 

E.K.: W mijającym roku nie odbyło się wiele imprez, głównie kulturalnych - wiadomo, pandemia. Czy na przyszły rok mamy jakieś plany wariantowe? Jak generalnie pan burmistrz postrzega rok przyszły w zakresie szczególnie tych imprez kulturalnych czy sportowych?

 

P.K.: Generalnie tak jak pan powiedział: ten rok był ciężki. Mieliśmy obchodzić 30-lecie samorządu terytorialnego, zaprosić naszych partnerów z zagranicy, ale nic z tego nie wyszło. Planujemy na razie z optymizmem przyszły rok, czyli imprezy kulturalne i sportowe, które były, ale chcemy też wprowadzić nowe. Zobaczymy, właśnie z uwagi na tę pandemię, jak to będzie funkcjonowało. Na razie plany są takie, że będą. Natomiast będziemy reagowaćna bieżąco, bo tutaj są pewne wytyczne, obostrzenia rządowe. Zobaczymy, jak wyjdzie program szczepień, możliwość kontaktu z ludźmi. Generalnie większość dużych imprez przewidziana jest jak zawsze na wakacje, czyli powiedzmy tak od czerwca do września. Chcemy to realizować i mam nadzieję, że nam się uda. Planujemy środki w budżecie na ten cel. Będą też imprezy cykliczne - Dożynki, Klimczuk czy Dni Puszczy - ale też będziemy chcieli zaproponować coś nowego, więc myślę, że każdy coś dla siebie znajdzie.

 

E.K.: Może dojdzie do skutku współpraca z Gminą Czerwińsk, o której rozmawialiśmy, czyli most Jagiełły zapoczątkowany w Kozienicach...

 

P.K.: Jesteśmy otwarci na tę współpracę.

 

E.K.: Pan burmistrz wspominał o otwarciu Centrum Usług Społecznych w budynku na ulicy Radomskiej. A co będzie z organizacjami pozarządowymi, które tam miały swoje siedziby?

 

P.K.: Rozmawialiśmy z organizacjami pozarządowymi. Te, które muszą funkcjonować na bieżąco, jak np. PCK, dostaną siedziby zastępcze - tutaj już rozmowy były prowadzone - natomiast te, które nie muszą, będą musiały chwilkę zaczekać, bo ten remont będzie przeprowadzony w roku przyszłym i wtedy pojawią się wolne miejsca w obecnej siedzibie Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej.

 

R.J.: Spółdzielnia socjalna w ostatnim czasie otrzymała dofinansowanie, rozwija się powolutku, pomimo tego, że czas mamy w związku z pandemią trudny...

 

P.K.: Rzeczywiście, sytuacja była ciężka bo kiedy przyjmowaliśmy uchwałę i przystąpiliśmy jako gmina do tworzenia tej spółdzielni nie mieliśmy jeszcze pandemii i pomysł był troszeczkę taki, żeby oprzeć się głównie na działalności powiedzmy turystyczno-gastronomicznej, połączyć promocję tego, co mamy ciekawego, a co nie zawsze widać, na utartych szlakach turystycznych plus ciekawą regionalną żywność i kuchnię. Mamy dobrze funkcjonujące Koła Gospodyń Wiejskich, ciekawe gospodarstwa - i to chcieliśmy pokazywać, także do największego zakładu, jaki mamy, czyli Enei, też były już organizowane wycieczki, to jest też wielka atrakcja. Niewiele gmin ma taką możliwość i taką firmę u siebie. No niestety, sytuacja która jest troszeczkę to spowolniła - na szczęście rzeczywiście udało się uzyskać ponad 100 tys. dotacji i teraz Spółdzielnia zaczynają funkcjonować pełną parą. Zachęcam tutaj do odwiedzenia dawnego dworca PKS-u, gdzie mieści się siedziba spółdzielni, gdzie znaleźć można wiele atrakcji. w tym rękodzieło lokalne, bo to też mieliśmy promować, pokazywać twórców lokalnych, ale także prace z WTZ-ów u czy DPS-u, jeżeli jest taka ochota, bo rzeczywiście ci ludzie tworzą ciekawe rzeczy, atrakcyjne dla oka, odpowiednie choćby pod choinkę czy przy okazji imienin bądź urodzin.

Spółdzielnia też będzie próbowała wykorzystać inne dziedziny, jak np. usługi informatyczne. Docelowo natomiast mam nadzieję, że gdy wszystko wróci do normy i my wrócimy do tego planu docelowego: turystyka, gastronomia, promowanie tego, co mamy ciekawego na Ziemi Kozienickiej, bo mamy rzeczywiście dużo, a czasem sobie nie zdajemy sprawy nawet my lokalnie jakie fajne rzeczy tutaj mamy.

Co jest ważne: pięć osób w zasadzie otrzyma pracę ze środków zewnętrznych. Ponieważ jest to spółdzielnia socjalna, są to osoby, którym pomagamy w trudnej sytuacji życiowej, częściowo przeciwdziałamy wykluczeniu społecznemu, wiec ciesze się ogromnie. Jest to zresztą chyba pierwsza taka spółdzielnia w regionie, podmiot ekonomii społecznej - jak najbardziej warto było zatem spróbować, trzymam kciuki za sukces i za to, żeby ci ludzie się rozwijali i realizowali - mają cel, mają teraz narzędzia, my będziemy pomagali i zachęcam tez do tego mieszkańców: warto wspierać swoich lokalnych działaczy, także tych społecznych

 

R.J.: Panie Burmistrzu spotykamy się w czasie wyjątkowym, jest to czas świąt Bożego Narodzenia.. czego życzyłby Pan sobie i mieszkańcom właśnie w tym czasie świat, innych w tym roku, niż w poprzednich latach?

 

P.K.: Myślę, że przede wszystkim zdrowia. Sytuacja jest taka, że ważne jest, żebyśmy to zdrowie mieli. Także szczęścia i miłości, żebyśmy poczuli takie ciepło w sercu, mimo że te święta rzeczywiście będą prawdopodobnie inne, że nie będziemy tak szeroko się ze sobą spotykali, jak dotychczas. Sam wiem po sobie, że tak jak jeździliśmy do teściów, czy spotykaliśmy się w szerokim gronie rodzinnym - teraz, z uwagi na obecną sytuację, będzie to ograniczone, niemniej w sercu i w głowie wszyscy bliscy będą i ważne, żebyśmy to czuli, to wsparcie i bliskość, i żebyśmy kolejne święta mieli już w normalnych czasach, zaganiani ,ale też szczęśliwi, gdy siądziemy wszyscy razem spokojnie przy stole. I żebyśmy nie tracili tej nadziei, że będzie lepiej, bo jest czasami smutno, jest czasami gorzej, ale myślę, że jak to było w piosence Budki Suflera - “po nocy przychodzi dzień”.

 

 

 

Albert Kopański

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe