Rozdział 13

  • 23.02.2018, 20:10 (aktualizacja 27.02.2018, 12:01)
  • Admin admin
Rozdział 13
- tutaj ostatni rozdział (OKO 4/365 z 22 lutego 2018r.)

SZEMRANY RAJ

Powieść szkatułkowa – political fiction

Rozdział 13

Dowód

 

Redaktor Tomasz Tymkowski zrelacjonował Marcinowi Belterowi to, o czym dowiedział się podczas ostatniego spotkania z Konradem. Na pytanie Beltera, czy Konrad dał mu coś na piśmie? - zapewnił, że nie. – Gadaliśmy chyba z dwie godziny. Konrad miał notatki, do których zerkał podczas rozmowy, ale mi ich nie udostępnił. Z resztą nawet o go to nie prosiłem. Wiesz jak jest? Tajemnica – dodał retorycznie Tymkowski.

Belter przez chwilę nic nie mówił, nie reagując na rewelacje Tymkowskiego. Zastanawiał się, które z tych informacji mogą i powinny ujrzeć światło dzienne. O jednym był przekonany. - Opinia publiczna ma prawo do tej wiedzy. Jakkolwiek by było, dotyczy to w końcu przedstawicieli władzy, którzy decydują o losach mieszkańców regionu i gminy. Pytanie tylko, kiedy będzie ten właściwy moment? - pomyślał Belter. Następnie upił łyk kawy, uśmiechnął się w myślach do siebie, i zaczął dopytywać Tymkowskiego o szczegóły.

- Kluczowa kwestia to przepływy finansowe. Jeżeli takie w ogóle były. Czy Konrad coś o tym wspominał?

- Podobno jest jakiś punkt zaczepienia. Chodzi o przelewy na zagraniczne rachunki. Ale nie chciał nic więcej powiedzieć. Sam rozumiesz, to nie jest proces, tylko czynności operacyjne. Trochę potrwa zanim sąd uchyli tajemnicę bankową – odrzekł Tymkowski.

- Tak. Hm, a w wypadku nieruchomości wiadomo jak zmieniały właściciela, zanim trafiły do „naszych kolegów”?

- Konrad analizuje to, ale to żmudna robota. Na razie ustalił to, co ci powiedziałem.

- Czyli na dziś wiemy, że działki należące do Sobczyka lub członków jego rodziny stały się w pewnym momencie własnością panów samorządowców z Radomska i Jelenic?

- Tak. I tu Konrad nie ma wątpliwości, że da się transakcje nabycia własności gruntów powiązać z decyzjami, jakie samorządowcy podejmowali na rzecz firm Sobczyka – zauważył Tymkowski i dodał. - Z tym, że niektóre z gruntów zaparkowano na podstawione osoby. Ale Konrad już je zidentyfikował.

- Tego fajnie się słucha, lecz czy prokurator, a potem sąd uznają te grunty za łapówkę, to już zupełnie inna sprawa – skomentował Belter.

- Ba. No pewnie, że tak, ale od czegoś trzeba zacząć.

- Pełna zgoda – przytaknął Belter i rzucił pytająco: - Aha, mógłbyś mi powtórzyć treść tej podsłuchanej rozmowy. Konrad domyśla się o jaki przetarg mogło chodzić?

- Jeszcze nie poskładał tej układanki. A tak w ogóle to zasugerował, że może ty byś coś dopasował z jelenickiego podwórka.

- No dobra spróbuję, tylko powtórz mi jak to szło?

- Już zaraz… wiedziałem, że cię to zainteresuje i gdzieś to nawet sobie zapisałem… hm – Tymkowski wertował pospiesznie swój notes z zapiskami i po chwili odczytał ich fragment. – „Wyszliśmy i jesteśmy po rozmowie, tak tak ten przetarg trzeba tylko w papierach poprawić kilka rzeczy. Wszystko jest załatwione. Jest ok. Jeszcze muszę jechać do urzędu miejskiego.” – To jest ta rozmowa. Tak to - mniej, więcej – leciało - potwierdził Tymkowski.

- Ok, ale to może oznaczać wszystko. Dosłownie – zaśmiał się Belter.

- Może. To prawda – przyznał Tymkowski.

- A kiedy nagrano tę rozmowę?

- Jakoś tak po wakacjach w zeszłym roku… - zawahał się Tymkowski, po czym rzucił:

- Tak, na pewno. Konrad mówił o wrześniu 2017 roku.

- To już jakiś konkret – stwierdził Belter i zagadnął pytająco. – Jeszcze jedno, Tomek. Czy Konrad podał ci dane rozmówcy?

- Powiedział tylko, że to ktoś z branży budowlano-projektowej, ale nie związany z Sobczykiem. Wspominał w tym kontekście coś o Wrocławiu lub Krakowie. Dokładnie nie pamiętam.

- To wystarczy. Przynajmniej wiemy jakich przetargów szukać.

Tymkowski i Belter rozmawiali jeszcze bitą godzinę. Poruszali wiele spraw. Większość dotyczyła zakupu przez gminę działek w centrum Jelenic. Tymkowski słuchał Beltera z kamienną twarzą, ale i z niedowierzaniem, że takie rzeczy mogą się dziać na oczach wszystkich bez żadnej reakcji. – Wydanie pięciu milionów za grunt wart przeszło milion złotych mniej to zwyczajny skandal. To budzi przerażenie i politowanie! – podsumował z oburzeniem Tymkowski. Belter machnął tylko ręką, wyrażając dezaprobatę na to, co się dzieje w jelenickim samorządzie. Próbował zmusić się do jakiejś głębszej refleksji, lecz w jego ocenie nie miało to większego sensu. Zapadła chwila ciszy. Rozmówcy sięgnęli po filiżanki z kawą, aby ją wypełnić. Upili łyk, i drugi. Nagle Belter, trzymając wciąż uniesioną filiżankę, zwrócił się do Tymkowskiego z pytaniem. – Ale, czy gdzie indziej, w innych gminach czy powiatach, jest inaczej?

Redaktor zmrużył oczy, spojrzał surowo na Beltera, potem uśmiechnął się przyjaźnie do rozmówcy, i wyrzucił z siebie potok słów. Mówił o spryciarzach siedzących na samorządowych stołkach, i uprawiających za publiczną kasę grę pozorów.

 

- Gra ma dwóch uczestników. Po jednej stronie są oni – trzymający w jednym ręku władzę, administrację, lokalne media i w wielu przypadkach również rynek pracy. Po drugiej są mieszkańcy, którym mydli się oczy, że ci pierwsi pracują dla ich dobra od świtu do nocy. I gdyby nie ta praca, to nie było niczego; czyli ulic, chodników, ścieżek rowerowych, domów kultury, bibliotek, szkół i przedszkoli, o festynach nie wspominając. Istna pustynia infrastrukturalna i intelektualna. Tak więc, ci drudzy potrzebują tych pierwszych. Bez wątpienia. Alternatywy nie ma. A skoro tak, to mieszkańcy dla swojego dobra mogą zrobić tylko jedno – raz na cztery lata iść do urn wyborczych i wybrać tych pierwszych. Najlepiej nie zmieniając nic w składzie personalnym ekipy rządzącej. – tu Tymkowski zawiesił na chwilę głos i zmarszczył czoło, potem pstryknął palcami, jakby chciał przerwać gonitwę myśli, towarzyszącą jego wypowiedzi, a wzrastające w nim emocje zagłuszyć, po czym spokojnym tonem dodał. - To wizja upiorna, lecz bliska samorządowej rzeczywistości w polskich gminach i powiatach. Co gorsza, szansa na zmianę tej perspektywy jest niewielka, choć istnieje. Nasamprzód wystarczą dwie rzeczy. Pierwsza: - Stworzyć język prawdy, do czego są potrzebne media niezależne od lokalnych kacyków. Druga: - Zabrać tym kacykom „Złoty róg”, do czego są potrzebni wyborcy gotowi odrzucić myślenie w stylu „alternatywy nie ma” i „koszula bliższa ciału”. Niczego więcej nie wolno oczekiwać. To wystarczy.

Na zakończenie swojej tyrady Tymkowski zadał Beleterowi pytanie: - A ty od kiedy przestałeś mieć jakiekolwiek złudzenia, co do otaczającej nas rzeczywistości?

- Od kiedy przekonałem się z kim mamy do czynienia w świecie polityki; zarówno na jej szczytach, jak i lokalnych pagórkach – stwierdził Belter.

- To znaczy z kim, Marcin?

- Z grupą genetycznych cwaniaków o lepkich łapach, nieużywanych sumieniach i gębach pełnych frazesów. Ludziach niemających szacunku dla prawa, o zwykłej przyzwoitości nie wspominając. Ale to nie jest w tym wszystkim najgorsze.

- A co jest?

- To, że oni – politycy na górze i na dole - nigdy nie rezygnują ze swoich tronów. Nawet wtedy, kiedy media przyłapują ich na kłamstwie lub złodziejstwie, czyli ujawniają jacy są naprawdę. Nawet wtedy, idą w zaparte. Krzyczą, że to „nie ich ręka” kradła, że to prowokacja polityczna. Z całych sił walczą o zachowanie władzy i wpływów. I to się nigdy nie zmieni. To jedno jest pewne – oznajmił z powagą Belter.

- Ale nie odkryłeś tego wczoraj. Prawda?

 

- Jasne, że nie. Więcej. Uważam, że nie musimy zawsze być don Kichotami? Czasami warto zadbać zawczasu o skuteczność! – odparł Belter i ciągnął dalej. – Na przekór Cervantesowi…

- I paru „genetycznym cwaniakom” – wtrącił Tymkowski i roześmiał się.

- … możemy pokazać, że kłamstwo ma, jak to się mówi, krótkie nogi. Ot, co! – dopowiedział Belter.

- Ambitnie, ale kupuję to. Tylko powiedz mi jak to zrobimy w tematach, które podrzucił nam Konrad?

  1. tym względzie Belter miał już pewien pomysł, który zaczął kiełkować w jego głowie podczas dzisiejszego spotkania. Wahał się jednak, czy powinien mówić o tym już teraz. Zakładał również, że Konrad nie zdradził Tymkowskiemu wszystkiego, co ustalił prowadząc działania operacyjne. Należało zatem zdobyć na własna rękę kilka twardych dowodów. – Jeśli uda się ustalić o jaki przetarg mogło chodzić podczas nagranej rozmowy, to warto pogadać z jego uczestnikami. A najlepiej tym, który planował wizytę w urzędzie miejskim. Może uzna, że nie warto pakować się w szemrany interes, o którym wiedzą już dziennikarze. A jak dał „zaliczkę” na poczet wygranej w przetargu, to będzie chciał odzyskać kasę… będzie rozmowniejszy… – rozmyślał Belter. Nie podzielił się jednak swymi przemyśleniami z Tymkowskim. Zaproponował tylko, aby przy następnej okazji wrócili do tego tematu. Tymkowski przystał na to, chociaż zżerala go ciekawość, co też wymyślił jego kumpel po fachu.

Na koniec rozmowy Tymkowski i Belter poruszyli na moment wcześniej omawiane kwestie. Następnie uregulowali rachunek i wyszli z lokalu, w którym spędzili przeszło dwie godziny. Dochodziła czternasta. Już na parkingu, gdzie zostawili swoje samochody, Tymkowski przypomniał Belterowi o terminie spotkania w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie. Zabiegali o nie od tygodni, i jakimś cudem udało im się je umówić na przyszły tydzień.

- Aha. Pamiętaj, Marcin. W najbliższy czwartek jedziemy do Lublina.

- A tak. Dobrze, że mi przypominasz. Wyleciało mi z głowy – przyznał Belter.

- Ty się nie wygłupiaj! I odśwież sobie pamięć. Tylko jak będziemy operować konkretną wiedzą, to czegoś się dowiemy w prokuraturze.

- Bądź spokojny. Wszystkie wątki mam w małym palcu – odparł żartobliwie Belter i zaczął rzucać hasła ilustrujące te z tych wątków, o które chcieli zapytać w lubelskiej prokuraturze. - Ustawianie przetargów, zaniżanie wartości mienia komunalnego, zamiana gruntów, warunki zabudowy za łapówki, wynajem komunalnych lokali użytkowych po nierynkowych cenach, niezasadne umorzenia podatków, fikcyjne faktury dla kancelarii, unikanie płacenia VAT-u, pranie pieniędzy…

Luther Faun

Cdn.

Ten i poprzednie rozdziały dostępne na naszej stronie: www.tygodnikoko.pl

w zakładce POWIEŚĆ

 

 

 

 

Admin admin
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu _______. _________ z siedzibą w ________ jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe